środa, 9 października 2013

ARABSKA KREW

TYTUŁ: ARABSKA KREW
AUTOR: TANYA VALKO
WYDAWNICTWO: PRÓSZYŃSKI I S- KA


Kolejna część serii Tanyi Valko przeczytana; łudziłam się, że coś się zmieni i będzie mniej niewyobrażalnych sytuacji z dwóch poprzednich części – niestety autorka dalej serwuje czytelnikom ogrom nieszczęść dotyczących Doroty i jej rodziny.
Do Doroty przychodzi nieoczekiwanie jej córka Marysia. Kobiety próbują się ze sobą dogadać i odzyskać stracone lata. W końcu decydują się wyjechać razem do Libii, odwiedzić rodzinę ojca Marysi. Krótkie wakacje, przez zamieszki, które wybuchają W Libii, przedłużają się i na kobiety spada kolejna lawina zaskakujących zdarzeń.
Dorota kolejny raz spotyka się ze swoim byłym mężem Ahmedem, prawie zostaje przez niego zgwałcona, prawie bo zabija go podczas aktu seksualnego. Marysia zakochuje się w swoim bliskim kuzynie i zachodzi z nim w ciążę.
Akcja ksiązki toczy się w czasie wojny, więc mamy też do czynienia z bombowym atakiem na dzieci Chadżidża – ciotka Doroty w zamachu bombowym traci czwórkę swoich dzieci.

Kobieta wyrywa się, zrzuca klapki na bosaka przechodzi po błocie na druga stronę jamy. Cos wchodzi jej między palce stóp, lecz nie widzi przez breję zakrywającą je aż do kostek. Pochyla się i z gliny wyciąga maleńką dłoń Muniny…

Tomisko grube więc i nudnych, bezcelowych opisów masa. Cała rodzina arabska rodzina Marysi prawie uśmiercona, ale jest też wisienka na torcie, czyli syn Muammara Kadafiego i Maliki.

Mężczyźni poważnie spoglądają na siebie. Lecz Hamid  jeszcze raz rzuca okiem na zdjęcie młodego Muammara i powraca do krewniaka. Co za uderzające podobieństwo! Cały czas Hamid zdawał sobie sprawę, że Muaid kogoś mu przypomina. Teraz już doskonale wie, dla kogo jest przeznaczony semteks, który wiózł do Libii aż z Arabii Saudyjskiej.

No cóż…na pewno autorce trzeba przyznać że ma wyobraźnię i zdecydowane zamiłowanie do przesady. Nie wiem czy przeczytam kolejną część tej sagi, jak na razie oddałam nie przeczytana książkę do biblioteki, czytają c jednak recenzję zamieszczona na necie wiem, że to nie koniec wstrząsających i nieprawdopodobnych losów tej rodziny.

                                     MOJA OCENA: 2/5

Misz masz – tak jak i w owocowej herbacie, którą sobie zrobiłam do tej książki.


1 komentarz: